Siema kochani! Często pytacie w komentarzach:
„bardzo lubię Wasze biuro graficzne. jeście fajni i w ogóle, ale nurtuje mnie jedno pytanie – jak to jest, że banda dziwaków zdobywa tych klientów i zlecenia te. nie to że ciekawa jestem, po prostu chce wiedzieć. nhf, buziaki”Fan 1
NHF = no hard feelings (red.)
Super, że zadałaś to pytanie Fan 1, już wyjaśniamy!
Jak ktoś pisze to odpowiadamy, a jak ktoś dzwoni to nie odbieramy jak nie ma dawida g odbieramy, proste. Czasami jednak zdarzają się one, zaproszenia do udziału w przetargach, tzw. zapytania-petardy. Mowa nie o „Zapytanie ofertowe do udziału w przetargu na wykonanie i druk 2 ulotek dla XXX z nieprzekraczalnym terminem wykonania 2 lat” tylko o tych grubych tematach. I tu nie wystarczy odpisać/oddzwonić. Cena to jedno, portfolio to jedno, miły głos w słuchawce czy „Miłego dnia” kończące wiadomość to cztery? ważne, ale raczej nie najważniejsze. #nodealbreaker
Papercut way
Widzimy to tak:
Trzeba być szczerym w tym świecie. Jak ktoś Cię nie pokocha za szczerość to nawet jak pokocha na początku to się odkocha później i będą niezłe kwiatki. Po co Ci to. Papercut
Więc staramy się w sobie rozkochać, ale będąc szczerym do bólu. Czasami wychodzi nam to na dobre, a czasami nie. „Regret nothing” attitude.
W każdym razie, w przypadku TYCH przetargów, robimy to tak – do momentu wysłania finalnej Oferty, na każdy brief patrzymy bardzo uważnie. Idealnie jak uda się zorganizować debriefing f2f, wtedy patrzymy i słuchamy jeszcze uważniej. Staramy się nie tylko dobrze wejść w temat, ale przede wszystkim bardzo dobrze poznać Klienta i złapać jakikolwiek kontakt. W końcu finalny „produkt” ma być efektem wspólnej pracy, więc flow musi się zgadzać. Nie ma flow = go home!
Jak masz z kimś pracować kilka miesięcy to lepiej się polubić niż nie, bo życia szkoda.
Więc, gdy wiemy że flow jest możliwy, przechodzimy do stworzenia Oferty. Mamy to szczęście, że z reguły petardy dotyczą pracy kreatywnej, gdzie Pakiet Adobe przydaje się hen hen daleko. W tego typu zapytaniach CTRL + C, CTRL + V raczej się nie sprawdzi, stąd też Ofertę budujemy zawsze indywidualnie i jest ona sumą wstępnej koncepcji powstałej po debrifingu, wewnętrznego researchu (co robi Klient itd) i TEGO CZEGOŚ co uda nam się wychwycić w trakcie. Oczywiście całość przyprawiamy odpowiednim copy.
Posłużmy się przykładem
Zdarzało nam się, że w Ofertach przeklinaliśmy. Koty i jednorożce to nasze życie old news. Czy jesteśmy z tego dumni? Jak wygraliśmy to tak, jak nie wygraliśmy to też, bo najprawdopodobniej:
- z tym Klientem nie pracowałoby się dobrze (pomyślał 3 miesiące później Papercut)
- z tym Studio nie pracowałoby się dobrze (pomyślał 3 miesiące później Klient)
Ale miał być przykład.
Jako, że sytuacja jest dynamiczna (mowa o petardzie, której wyników jeszcze nie znamy) więc bez szczegółowych szczegółów będzie, ale zamieszczamy przykład, nazwijmy to wstępnej Oferty, wysłany do Klienta X w odpowiedzi na zapytanie o szeroko rozumianą Ofertę na stworzenie kompleksowej strategii komunikacji wizualnej pewnego cyklicznego wydarzenia:

Wydarzenie/Klient nie ma nic wspólnego z branżą medyczną.
Debrifing się odbył, Klient X fajny.
Nie wiemy na ile powyższe miało wpływ na dalsze działanie Klienta. W każdym razie, otrzymaliśmy mejla zwrotnego > kolejny mejl z grubym załącznikiem został wysłany (czego nie pokażemy już tutaj), więc jest szansa na fajny projekt z fajnym Klientem.
Puenta
Dobrze jest być sobą.
Autor 1.